środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 1.

Resztę dnia leżałam w łóżku, tłumaczyłam sobie wszystko czego się dowiedziałam. Mam na imię Evelyn, mieszkam w domu mojego chłopaka który ma na imię William, jest tu również rodzeństwo Yvonne i Ian, moi przyjaciele. Mam amnezję, lecz moja pamięć może wrócić. Kiedy próbowałam zasnąć przed oczami pojawiał mi się obraz jak leżę na stole operacyjnym, wokół mnie było mnóstwo naukowców. Obudziłam się na siedząco, serce biło mi tak szybko jakbym przebiegła maraton a oddech nie chciał się uspokoić. Mrok w pokoju stał się jeszcze bardziej przerażający, wstałam z łóżka i pobiegłam do drzwi. Czułam się jakby ktoś mnie obserwował. Otworzyłam drzwi. Na korytarzu paliły się awaryjne światła, pewnie po to by nie budzić innych gdy jakiś nocny marek postanowi się przejść. Obok mnie pokój miała Yvonne. Uchyliłam delikatnie drzwi, nic nie widziałam a mrok przerażał mnie jeszcze bardziej. Ruszyłam do góry, do pokoju Ian'a. Ta sama sytuacja i został mi pokój Williama. Otworzyłam lekko drzwi, światło na biurku było zapalone więc weszłam do środka. Drzwi zatrzasnęły się za mną, odwróciłam się przerażona i ujrzałam broń wycelowaną w moją głowę
- Eva? - broń opadła a William mnie przytulił - Myślałem że to złodziej... Nie przestraszyłem cię?
- Nie, wszystko dobrze. Chyba... - puścił mnie i podszedł do biurka - Dlaczego nie śpisz?
- Pod twoją nieobecność ktoś się zajmuje papierkami, a ty? - odłożył pistolet, po czym oparł się o blat biurka - Nigdy nie miałaś problemów ze spaniem.
- Miałam koszmar... - wymamrotałam unikając jego wzroku - Wszyscy spali a nie chciałam ich budzić.
- Co byś zrobiła gdybym też spał? - uśmiechnął się wrednie
- Nie wiem. - odwróciłam się do niego plecami i podeszłam do drzwi - Jak chcesz to sobie pójdę.
- Z własnej woli przyszłaś do mnie w nocy, myślisz że pozwolę ci odejść? - przy próbie otwarcia drzwi William je zatrzasnął i pocałował w policzek - Wiedz że jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło byś do nas wróciła. A teraz do łóżka, pora spać.
Stałam jak słup, do momentu zgaszenia świateł. Zaczęłam wymachiwać przerażona rękoma i coś zrzuciłam, opadłam na kolana. Światło się zapaliło a William patrzył na mnie przerażony i szybko mnie przytulił
- Wybacz, nie wiedziałem że boisz się ciemności. - wtuliłam się w niego przerażona, był taki ciepły - Nie zgaszę już światła, poza tym będę przy tobie.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się a on przytulił mnie jeszcze mocniej
Wziął mnie na ramiona i położył na łóżku, położył się obok mnie a ja wtuliłam się w niego. Czułam że przy nim nic złego mnie nie spotka. Tylko czy jeśli nie odzyskam moich wspomnień, to czy nadal będzie mnie tak traktował? Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się wypoczęta, obok mnie William nadal spał. Myślałam że to sen, bałam się że to tak szybko zniknie. Chciałam dotknąć jego policzka ale coś zakuło mnie w głowie
~ Nie rań go! ~ ktoś krzyknął
Zabrałam od niego rękę i rozejrzałam się po pokoju, nikogo nie było. Odwróciłam głowę do Williama, spoglądał na mnie swoimi szarymi, zaspanymi oczami
- Co tutaj robisz? - przetarł jedno oko ręką - I kiedy położyłem się spać?
- William? - popatrzyłam na niego zdziwiona - Nie pamiętasz? Miałam wczoraj koszmar...
- Na prawdę? Wybacz, nic nie pamiętam... - podparł się na ręce siadając - Opowiesz mi o tym koszmarze?
- Czułam się jakby ktoś na mnie eksperymentował, wokół mnie chodziło kilku naukowców a ja nie mogłam nic zrobić. Obudziłam się na siedząco a serce łomotało jak szalone... - patrzył na mnie zainteresowany mimo zmęczenia widocznego w jego oczach - Wybacz, masz przecież własne problemy.
- Moim problemem jest twój smutek. - przejechał palcami po moim policzku, spojrzał w przestrzeń - Myślę że to był jednorazowy sen, jeśli nie będziesz mogła dzisiaj również zasnąć przyjdź do mnie.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam.
William odprowadził mnie pod drzwi mojego pokoju, zatrzymaliśmy się gdy ujrzeliśmy Yvonne i Ian'a na korytarzu. Yvonne trzymała w ręce mapę z zaznaczoną na czerwono polaną
- Tam jest ktoś kto może nam pomóc z jej pamięcią. - uśmiechnęła się triumfująco Yvonne - Wiecie jak trudno było się do niego dostać?
- A co jest nie tak z pamięcią Eve? - spytał zdziwiony William
- Żartujesz? - spojrzeliśmy na niego zdziwieni - Will, Evelyn ma amnezję. Yvonne powiedziała nam wczoraj że nie możemy jej wszystkiego od razu przypomnieć, na szczęście znalazła kogoś kto może to zrobić.
- Dlaczego ja tego nie pamiętam? - położył rękę na swoim czole
- Może bierze cię jakaś choroba. - stwierdziłam zmartwiona - Lepiej idź się połóż.
- Chyba masz rację, a tak nienawidzę leżeć w łóżku... - odwrócił się i ruszył do swojego pokoju - Yvonne, tobie pozostawiam wszystko.
- Tak jest. - uśmiechnęła się i spojrzała na mnie - Jedyny minus jest taki, że on się ukrywa przed strażą dlatego dopiero za tydzień możemy się z nim spotkać. Więc do tego czasu sami spróbujemy coś z tym zrobić!
- O ile dobrze pamiętam Will miał pomysł. - zauważył Ian - Mam nadzieję że jest w stanie tamto powtórzyć. - spojrzał na Yvonne - Pamiętasz tamten eksperyment?
- Po którym Eva nie odzywała się do niego przez miesiąc? - zaśmiała się i poczochrała go po włosach - Ty to masz łeb braciszku! Już wiemy co postawi na nogi naszego chorego!
- Nadal nie wiem o czym wy mówicie... - przypomniałam zainteresowana - Co William zrobił?
- Chodź zobaczysz. - Yvonne pociągnęła mnie za rękę i pobiegłyśmy do jakiegoś pokoju, kazała mi usiąść na krześle a sama poszła za kotarę - Zaufaj mi.
- Ale nadal jestem w piżamie! - zdenerwowana usiadłam we wskazanym miejscu - Dowiem się o co chodzi?
- Chcesz zrobić przyjemność Will'owi? - pokiwałam nieśmiało głową - Więc zaufaj mi.
Poczułam jak robię się czerwona na twarzy, chwilę później coś ukuło mnie w ramie.

2 komentarze:

  1. Jak dla mnie opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie :3
    Ślę dużo wenki i czekam na kolejny rozdział ^^
    Nożyczki z Tobą c: ✂
    ~Yuni

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka c: Zostałaś nominowana do Versatile Blogger Award ^^
    Jeśli nie wiesz o co chodzi to zapraszam na:
    http://posluchaj-opowiesci-yuni.blogspot.com/2014/07/versatile-blogger-award.html
    ~Yuni

    OdpowiedzUsuń